Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2025

Ona

W kroplach deszczu W ķłosach żyta W smaku truskawek W huku wystrzału W kamiennych murach W podmuchu wiatru Przyszła  Ona  Zaczarowana Świat się zatrzymał Zawirował By zacząć  Wszystko  Od nowa

Czuję Cię

Czuję Cię każdej nocy Gdy plecy moje muskasz Nim odejdę ze snem błogim Czuję Cię o każdym świcie Gdy jeszcze nie wiem Czy wciąż w niebycie jestem Czy może jawa już w okno puka Czuję, że jesteś, nawet gdy cię nie ma Czuję Cię zawsze W ciemności i w świetle poranka W radości i w smutku W szczęściu i w bólu  W złości i w lęku Czuję Cię Wczoraj Dziś Jutro

Koniec z początkiem

Wczoraj trudno było oddychać Powietrze gęste drażniło gardło Wiatr piasek do oczu sypał Sól sączyła się na rany otwarte Ból z lękiem szedł pod ramię I ciągnął mnie ze sobą Babcia odeszła na zawsze I ja poszłam swoją drogą Zamykając za sobą drzwi A w nich został on Mój dawny przyjaciel Jednego dnia wszystko się wydarzyło Dwie historie dobiegły końca Lecz tam gdzie coś się kończy Jednocześnie coś nowego się zaczyna I robię krok w Twoją stronę Jesteś, wróciłeś Choć przez chwilę niemal nie byłeś Nie chcę się lękać Nie chcę żałować Chcę być Chcę kochać 

Odnalezieni

W czeluściach mgły ją odkryłeś Gdy już nadzieję na cokolwiek straciłeś Gdy Ten, do którego modły wznosiłeś, Wydawał się głuchy na wszelkie wołanie Przestałeś wierzyć Marzenia zamknąłeś w pustej skarbonce Brzęczały w niej samotnie i głucho Odłożyłeś ją wysoko na półkę By dłonie nie mogły już więcej nic do niej włożyć Nie chciałeś więcej zbierać I kiedy stąpałeś po wypalonej trawie Słysząc dźwięk łamiący Twe serce Bo jeszcze wciąż pamiętałeś Że życie w niej niegdyś tkwiło Zobaczyłeś oczami duszy Niewidzialną na swojej drodze Podszedłeś bliżej i odczytałeś Słowa kreślone w popiołach Spod których kwiaty błękitne wyrastały Morski kobierzec tkając przed Tobą I zanurzyłeś się w nim cały Czując, jak świeże tchnienie życia Cię przejmuje Nie mogłeś uwierzyć, że to się stało Że odnalazłeś drogę Ci przeznaczoną Poczułeś, jak świat zachwiał się w posadach Jak huragan gorący zmiótł dawne smutki I dałeś krok naprzód By za zakrętem Spotkać tę Jedyną A ona wzięła Cię za rękę Szepcząc, czekałam Choć tro...

Dwie góry

Mamo, Było nam trudno Nie raz, nie dwa I nawet nie dziesięć Niczym dwie góry lodowe Mijałyśmy się w progu Próbowałam Cię dotknąć Rozpuścić Ogrzać  Tyle razy bolało Tyle razy bez skutku Płynęłaś w inną stronę Chciałam cię zawrócić Zatrzymać na siłę Wbrew Tobie I w końcu poddałam się Przestałam walczyć z żywiołem Widać taka Twoja droga Inna niż moja I nagle Gdy niemal zniknęłam pod wodą Gdy rybą duszącą na piasku byłam Szepnęłam Pomóż mi Wysłuchaj Nie oceniaj Jestem dzieckiem bezsilnym Co matki potrzebuje A ty tym razem Byłaś Nie odeszłaś Nie odwróciłaś Matką się stałaś Jaką kiedyś nie byłaś

Kim jestem

Nic o mnie nie wiesz Choć myślisz że wszystko  Nie znasz mnie w ogóle  Bo jak mnie znać możesz  Gdy ja dla siebie zagadką  Wiem coraz więcej  Lecz wciąż tak mało  Kim jestem dziś  Kim mogłabym być  Kim stanę się jutro Szukam siebie  Głęboko  Pod spodem  Pod warstwą gruzu dzieciństwa  Widzę rączkę maleńką  Pośród zimnych kamieni Jestem  Szepczę słowa ciepłe  Jestem przy Tobie  Jestem przy sobie  Tej sprzed laty Tej niewinnej Tej ufnej Jestem  Nie zawiodę 

Zagubieni, wpatrzeni

Patrzę, lecz coraz mniej widzę Słucham, lecz coraz mniej słyszę Smakuję, lecz coraz mniej czuję Sączę kawę w filiżance kruchej W ustach rozpływa się smak cynamonu Zamawiam pizzę z owocami morza  Wiatr targa me włosy długie  Żar leje się z nieba Strużka potu spływa po skórze  Wokół mnie ludzie Rodziny z dziećmi, znajomi, przyjaciele Nie moi Spodziewam się zgiełku, hałasu i śmiechu Odpowiada milczenie głuche  Przerywane podmuchem wiatru wściekłego  Czy tylko ja słyszę to oburzenie Gdzie wy jesteście Nikt nie zwraca uwagi Widelec zastyga w powietrzu Serwetka drży na stole Coś błyszczy na ekranie Dziecko patrzy tępo w telefon Mężczyzna klika pośpiesznie Kobieta uśmiecha się sztucznie I robi zdjęcie siebie Szukam spojrzenia trzeźwego Dźwięku słowa chociaż jednego Nic Cisza Pustka Odrętwienie  Zbiorowa hipnoza Czy ja wciąż jestem

Złamana

Zaufałam Odważyłam się wyjść z kokonu Który latami tkałam Nie wiedziałam, że skrzydła mam Powiedziałeś: leć Powiedziałeś: jestem blisko Powiedziałeś: zawsze będę Odpowiem  Kłamałeś Leżę na ziemi połamana Skrzydła w bólu utopione Wokół kałuża z łez wylanych Próbuję w kokon się zawinąć By nie czuć By zapomnieć Nie podchodź teraz do mnie

Babciu ...

Babciu, Nie musisz już być silna Nie musisz ciężaru więcej dźwigać Niedługo staniesz się wolna Znów będziesz mogła biegać Boso po łące kroplami rosy przykrytej Zanurzysz swe stopy w mchu zielonym Tak jak kiedyś, przed laty Gdy dzieckiem pięknym byłaś Babciu, Ubierz się w skrzydła ostatnie Przejrzyj się w lustrze raz jeszcze Spójrz na swą twarz młodą Bez zmarszczek, z ogniami w oczach I leć daleko przed siebie Nie oglądaj się, nie żałuj, nie płacz Jestem Twym mostem Co Cię do bliskich prowadzi Gładzę Twe włosy stargane Łzy ziemskie ocieram Babciu, Poczuj na policzkach pocałunki matczyne Zanurz się w ramiona ojca szerokie Złap za ręce siostrę i braci Nie jesteś sama Już zawsze z kimś będziesz  Babciu, Uwalniam Cię z klatki niczym ptaka Za chwilę nie będzie nic boleć Odzyskasz siły utracone Zmysły zapomniane powrócą I nie bój się, nie lękaj Po tej stronie do granicy Cię odprowadzam Dalej iść nie mogę Pewnego dnia i ja ją przekroczę Dziś jest Twój czas Tylko dwa kroki pozostały do wyko...

Klatka

Zamknięta byłam w klatce wspomnień. Nie, nie złotej. Nawet nie srebrnej. Klatka była stara, zardzewiała. Zbudowana dawno, gdy jeszcze mała byłam – całkiem urocza, całkiem niewinna, ufna i otwarta. Byłam ptakiem, który jeszcze nie umiał latać, a skrzydła już iskrzyły się barwami nie z tego świata. Nie zdążyłam ich rozprostować. Było za wcześnie na lot pierwszy. Byłam zbyt młoda, gdy pręty ciemne mnie otoczyły. Z każdą moją próbą ucieczki kurczyły i zaciskały się wokół mej szyi. Walczyłam. Chyba nawet zbyt długo. Rany zostały. Blizny tylko niektóre przykryły. Poddałam się. Siedziałam z otępiałym spojrzeniem, patrząc, jak obłoki nade mną płyną i kształty zmieniają. Rosną, łączą się, dojrzewają. I chciałam ich dotknąć, sięgnąć po nie dłonią, lecz ledwo mogłam poruszyć palcem. Pomachać w ukryciu, by choć w ten sposób cichy powiedzieć światu, że jestem, że żyję, że jeszcze czuję. I nagle klatka zniknęła. Ot tak, w sekundę. Stoję i patrzę oniemiała. Ręce przed siebie wyciągam i natrafiam jedy...

Nieskończoność

Obraz
Jak nieskończoność ująć w słowa skończone? Jak nieskończoność przenieść na płótno czyste? Jak nieskończoność ogarnąć wymiarem? Nie wiem, nie potrafię Nie umiem wykrztusić zdań właściwych Nagle wszystkie wydają się tak płytkie i nikłe Niczym drobiny kurzu zawieszone w promieniu wpadającym przez okno A mnie porwała siła nieznana Zrodzona w ziemi trzęsieniu Zaklęta w powodzi Napędzana ogniem Zwielokrotniona huraganem. Siła nieskończona... Obraz: Krystyna Siwek "Żywioły"