Odnalezieni
W czeluściach mgły ją odkryłeś Gdy już nadzieję na cokolwiek straciłeś Gdy Ten, do którego modły wznosiłeś, Wydawał się głuchy na wszelkie wołanie Przestałeś wierzyć Marzenia zamknąłeś w pustej skarbonce Brzęczały w niej samotnie i głucho Odłożyłeś ją wysoko na półkę By dłonie nie mogły już więcej nic do niej włożyć Nie chciałeś więcej zbierać I kiedy stąpałeś po wypalonej trawie Słysząc dźwięk łamiący Twe serce Bo jeszcze wciąż pamiętałeś Że życie w niej niegdyś tkwiło Zobaczyłeś oczami duszy Niewidzialną na swojej drodze Podszedłeś bliżej i odczytałeś Słowa kreślone w popiołach Spod których kwiaty błękitne wyrastały Morski kobierzec tkając przed Tobą I zanurzyłeś się w nim cały Czując, jak świeże tchnienie życia Cię przejmuje Nie mogłeś uwierzyć, że to się stało Że odnalazłeś drogę Ci przeznaczoną Poczułeś, jak świat zachwiał się w posadach Jak huragan gorący zmiótł dawne smutki I dałeś krok naprzód By za zakrętem Spotkać tę Jedyną A ona wzięła Cię za rękę Szepcząc, czekałam Choć tro...